W Jarosławcu na XII Międzynarodowym Biegu po Plaży nie mogło zabraknąć przedstawiciela płockiego TKKF-u. Tym bardziej, że jest to wyjątkowy bieg, z  niepowtarzalnym klimatem. Połączenie lata, słońca, morskiej wody i dużoooo piasku. Na trasie oczywiście  nie brakuje żywiołowego kibicowania wypoczywających tam turystów z całej Polski.

Na starcie ustawiłem się niedaleko czołówki zawodników bodajże z 12 krajów, w tym oczywiście wielu ciemnoskórych.

Początek był bardzo sympatyczny. Biegliśmy w warunkach luksusowych. Asfaltową drogą aż do piaszczystej plaży.  Aby uatrakcyjnić zawodnikom doznania na odcinku około 2 km trasę odsunięto od wody. Zamiast mokrego zwartego podłoża zaczęło się mozolne grzęźnięcie w piasku. Zdaniem zawodników, którzy już w tej fazie złapali  kryzys, powinno się ten odcinek pokonywać w płetwach. Ja  przebiegłem go spokojnie, oszczędzając siły.

Był nawet czas na rozmowy z „towarzyszami niedoli”. Po nawrocie wielka ulga. Kolejny odcinek prowadził już wzdłuż Bałtyku. Każdy starał się biec po mokrym piasku, obserwując bacznie pobliskie fale. Zmęczenie dawało już o sobie znać i nie zawsze udawało się w porę odskoczyć. Trudno, z morską wodą w butach również można biec. Plażowicze mieli super widok, rozciągnięty „peleton” biegaczy. Po kilku kilometrach skręt w lewo na wydmę i „wielka ulga” – punkt z wodą i dalej zacieniona ścieżka przez las. Aby nie było tak radośnie, humor zepsuł mi stoper, który przy tablicy z napisem 10 km wskazał jakiś tragiczny czas 57,40. Mówię trudno, nadrobię w kolejnych 5 kilometrach. A tu kolejne niemiłe niespodzianki. Po wbiegnięciu na „patelnię” czyli szeroką mocno nasłonecznioną drogę betonowo-asfaltową prowadzącą do centrum Jarosławca poczułem, że odezwała się niezaleczona kontuzja lewej łydki. Biorę od strażaków zimną wodę. Polewam bolące miejsce i jest trochę lepiej. Wiem, że jakoś doturlam się do mety. Czas 1,29,55 nie zachwyca.

Na 600 startujących 428 miejsce i 12. wśród policjantów. Lekki smutek rekompensuje bardzo ładny medal z muszlą w środku, ciekawe prezenty od sponsorów oraz jak zawsze zimne piwo i grochówka z wkładką. Organizacja biegu REWELACJA. Dyrektor biegu stwierdziła, że jest to wysiłek 9 pracowników Gminy Postomino. Należą im się słowa uznania. Z Jarosławca wyjeżdżam z mocnym postanowieniem, że wrócę tu za rok i oczywiście powalczę o lepszy wynik.

autor: Bogdan Makowski

Najbliższe starty

Nasi partnerzy

Kontakt

 

Gdzie jesteśmy

Galeria